"Sonny Boy" - Al Pacino
„Sonny Boy” to nie autobiografia, lecz zbiór wspomnień. A wspomnienia siłą rzeczy są bardziej wybiórcze - przywołujemy chwile, które zapadły nam w pamięć i które uznajemy za warte przekazania dalej. Al Pacino sporo miejsca poświęca dzieciństwu i młodości spędzonym na Bronksie, swojej paczce przyjaciół oraz najbliższej rodzinie. Jako potomek włoskich imigrantów nie opływał w luksusy, ale miał szczęśliwe dzieciństwo wśród kochających bliskich.
Pacino szczerze opowiada o tych trudnych latach, o depresji matki, porzuceniu szkoły i dorywczych, często niewdzięcznych pracach - jako dozorca, kurier czy pomocnik właściciela warzywniaka. Droga na szczyt nie była łatwa, a wiele w jego życiu zależało od szczęścia i ludzi, których spotykał we właściwym czasie. Sporo miejsca poświęca także swoim największym rolom: Michaelowi Corleone w „Ojcu chrzestnym”, dzięki któremu świat usłyszał o Alu Pacino, Frankowi Serpico w „Serpico” czy Tony'emu Montanie w „Człowieku z blizną”. Dzięki jego wspomnieniom możemy zajrzeć nieco za kulisy tych i innych produkcji, a także poznać proces budowania kolejnych postaci.
Jednak „Sonny Boy” to również wspomnienia tych mroczniejszych kart z życia Pacino. Aktor nie unika tematów związanych z uzależnieniem od narkotyków i alkoholu. Szczerze opowiada także o swoim bankructwie pod koniec lat 80.
Z tej opowieści wyłania się postać wrażliwego, prostodusznego człowieka, który trochę wbrew sobie stał się kimś wielkim - mistrzem w swoim fachu. Ale wiecie co? Ten mistrz nie jest nadętym bucem, jak wielu tych, którzy za mistrzów się uważają. To facet niezwykle skromny - mam takie wrażenie - który nie przywiązuje większej wagi do pieniędzy i rzeczy materialnych.
„Sonny Boy” czyta się znakomicie. Z jednej strony to zasługa tłumacza, Dariusza Żukowskiego, z drugiej zaś samego Ala Pacino. Al nie korzystał z ghostwritera - swoje wspomnienia spisał sam. I muszę przyznać, że jest nie tylko wybitnym aktorem, ale również znakomitym gawędziarzem. W jego stylu czuć lekkość, a jego umysł wciąż pozostaje trzeźwy i niezwykle ostry. Jasne, wiele lat ze swojego życia pomija, ale - jak już ustaliliśmy na początku - „Sonny Boy” to wspomnienia, a nie biografia, więc kompletność nie jest tutaj najważniejsza. To przede wszystkim spójna opowieść i autoportret niezwykłego człowieka, który - na nasze szczęście - żyje w naszych czasach.



Komentarze
Prześlij komentarz