馃摃 "Rowerowe kroniki wolno艣ci" - Andrzej Kujawa
W艣r贸d ksi膮偶ek siedz臋 wystarczaj膮co d艂ugo by wiedzie膰, czego mog臋 si臋 spodziewa膰 po niekt贸rych wydawnictwach. Novae Res jest jednym z tych, wobec kt贸rych nie mam zbyt wielkich oczekiwa艅. Novae Res pe艂ni raczej us艂ugi wydawnicze, wi臋c je艣li nie masz brz臋cz膮cej kiesy pe艂nej miedziak贸w, raczej do nich nie podchod藕. Wspominam o tym dlatego, bo dzi臋ki takiemu modelowi biznesowemu, rynek wydawniczy jest zalewany literatur膮 wyj膮tkowo s艂ab膮, albo nikomu niepotrzebn膮. Ze s艂ab膮 mia艂em ju偶 do czynienia. W ramach Mrocznych Stron zrecenzowa艂em kilka ksi膮偶kowych wyrob贸w Navae Res i po "Autostradzie w ciemno艣膰" Sebastiana Artymiuka powiedzia艂em sobie DO艢膯! Szkoda mojego czasu i energii. W tym postanowieniu wytrwa艂em trzy lata, a偶 do teraz, gdy moj膮 uwag臋 zwr贸ci艂 tytu艂 "Rowerowe kroniki wolno艣ci" Andrzeja Kujawy.
Tytu艂 intryguj膮cy, zach臋caj膮cy, no i literatura faktu, a nie beletrystyka. Ksi膮偶ki podr贸偶niczej od Novae Res jeszcze nie pr贸bowa艂em. I pomy艣la艂em sobie: ok, krymina艂y i fantastyk臋 produkuj膮 mizern膮, ale mo偶e chocia偶 ksi膮偶ka podr贸偶nicza chwyci? Jedn膮 z moich przywar jest naiwno艣膰, wi臋c wbrew sobie i zdrowemu rozs膮dkowi si臋gn膮艂em po "Rowerowe kroniki wolno艣ci". Dzi臋ki temu zrozumia艂em, 偶e jest co艣 takiego jak literatura niepotrzebna, a do tego jeszcze s艂aba warsztatowo. Ale o tym za chwil臋.
Zacznijmy od oczekiwa艅. Czego w艂a艣ciwie oczekujemy od ksi膮偶ki, jakby na to nie patrze膰, podr贸偶niczej? Abstrahuj膮c od formy - nie wa偶ne czy to b臋dzie reporta偶, dziennik, pami臋tnik czy - jak w tym przypadku - kronika... Chocia偶 kroniki kojarz膮 mi si臋 z dzie艂em Jana D艂ugosza, z kt贸rego czerpiemy wiedz臋 do dzi艣, a tymczasem z "kronik" Andrzeja Kujawy, nie czerpiemy 偶adnej wiedzy, ale mo偶e zbyt mocno wybiegam naprz贸d.
Na czym w艂a艣ciwie opiera si臋 literatura podr贸偶nicza? Na kilku filarach - jest to na pewno historia, ale te偶 kultura, obyczaje, 偶ycie codzienne mieszka艅c贸w oraz problemy spo艂eczne lub/i polityczne. Jasne, to mo偶na modyfikowa膰, w zale偶no艣ci od tego o jakim miejscu na ziemi piszemy i w jakiego odbiorc臋 celujemy. Do tego dochodzi jeszcze w艂asny g艂os autora, jego indywidualne zdanie, jego stanowisko, refleksje, emocje, spostrze偶enia. To jest podstawa, punkt wyj艣cia, kt贸ry potem poszerzamy o niuanse, kt贸re czyni膮 literatur臋 podr贸偶nicz膮 nie tylko pasjonuj膮c膮, ale i u偶yteczn膮.
A co nam oferuj膮 "Rowerowe kroniki wolno艣ci"? No w艂a艣nie niewiele, 偶eby nie powiedzie膰 - NIC i to jest wielki problem tej ksi膮偶ki. W opisie czytamy, 偶e "To nie jest zwyk艂y dziennik podr贸偶y.". Ot贸偶 to jest zwyk艂y dziennik, najzwyklejszy jaki tylko mo偶e by膰. To jest ten rodzaj dziennika, kt贸ry pisze si臋 dla siebie, do szuflady, ale - na Boga - nie do publikacji! Kujawa ma bardzo toporny styl. Jego opisy podr贸偶y s膮 cholernie ubogie, pozbawione chocia偶by i st臋pionego literackiego pazura, a gdy raz na jaki艣 czas postanowi zag艂臋bi膰 si臋 w histori臋 miejsca, do kt贸rego trafia, opisy przypominaj膮 raczej wpisy z Wikipedii. Czyta si臋 to fatalnie i nie ma w tym 偶adnej warto艣ci. W mojej ocenie, "Rowerowe kroniki wolno艣ci" to jest naprawd臋 z艂a ksi膮偶ka, zar贸wno na poziomie merytorycznym (po lekturze raczej nie b臋dziecie widzie膰 wi臋cej o Polsce, ni偶 przed), jak i takim czysto literackim. Wiecie, 偶eby ksi膮偶k臋 dobrze si臋 czyta艂o nie wystarczy w odpowiednich miejscach wstawi膰 znaki interpunkcyjne. To o czym wspomina艂em wcze艣niej: w艂asny g艂os autora, jego refleksje na temat tego co widzi, czego do艣wiadcza, emocje, spostrze偶enia, czasami te偶 mile widziane poczucie humoru, do tego obowi膮zkowa lekko艣膰 pi贸ra... Tutaj tego nie ma. W艂asny g艂os ogranicza si臋 do: widzia艂em, pojecha艂em. Nawet jak wspomina o zn臋caniu si臋 ch艂opa nad w艂asnymi 艣winiami, robi to bez emocji. Nie wspominaj膮c o jakiej艣 reakcji, interwencji.
To by艂o 340 stron ci臋偶kiej przeprawy. "Rowerowe kroniki wolno艣ci" przypominaj膮 podjazd pod wyj膮tkowo strom膮 g贸r臋 na zdezelowanym sk艂adaku, w kt贸rym wszystko trzeszczy i si臋 ociera, a z d臋tek uchodzi powietrze. W mojej ocenie, Andrzej Kujawa nie podo艂a艂 wyzwaniu jakim by艂o stworzenie chocia偶 w minimalnym stopniu ksi膮偶ki ciekawej (gdyby by艂o inaczej, pewnie nie wyda艂by jej w Novae Res). Jego rowerowe wyprawy po puszczy, wok贸艂 jezior czy dzikich i miejskich terenach, nikn膮 i trac膮 na znaczeniu w starciu z topornym stylem i skupianiu si臋 na rzeczach nieistotnych, a ca艂kowitym pomini臋ciu element贸w bardzo wa偶nych jak chocia偶by dok艂adniejsza historii odwiedzanych miejsc.
A co nam oferuj膮 "Rowerowe kroniki wolno艣ci"? No w艂a艣nie niewiele, 偶eby nie powiedzie膰 - NIC i to jest wielki problem tej ksi膮偶ki. W opisie czytamy, 偶e "To nie jest zwyk艂y dziennik podr贸偶y.". Ot贸偶 to jest zwyk艂y dziennik, najzwyklejszy jaki tylko mo偶e by膰. To jest ten rodzaj dziennika, kt贸ry pisze si臋 dla siebie, do szuflady, ale - na Boga - nie do publikacji! Kujawa ma bardzo toporny styl. Jego opisy podr贸偶y s膮 cholernie ubogie, pozbawione chocia偶by i st臋pionego literackiego pazura, a gdy raz na jaki艣 czas postanowi zag艂臋bi膰 si臋 w histori臋 miejsca, do kt贸rego trafia, opisy przypominaj膮 raczej wpisy z Wikipedii. Czyta si臋 to fatalnie i nie ma w tym 偶adnej warto艣ci. W mojej ocenie, "Rowerowe kroniki wolno艣ci" to jest naprawd臋 z艂a ksi膮偶ka, zar贸wno na poziomie merytorycznym (po lekturze raczej nie b臋dziecie widzie膰 wi臋cej o Polsce, ni偶 przed), jak i takim czysto literackim. Wiecie, 偶eby ksi膮偶k臋 dobrze si臋 czyta艂o nie wystarczy w odpowiednich miejscach wstawi膰 znaki interpunkcyjne. To o czym wspomina艂em wcze艣niej: w艂asny g艂os autora, jego refleksje na temat tego co widzi, czego do艣wiadcza, emocje, spostrze偶enia, czasami te偶 mile widziane poczucie humoru, do tego obowi膮zkowa lekko艣膰 pi贸ra... Tutaj tego nie ma. W艂asny g艂os ogranicza si臋 do: widzia艂em, pojecha艂em. Nawet jak wspomina o zn臋caniu si臋 ch艂opa nad w艂asnymi 艣winiami, robi to bez emocji. Nie wspominaj膮c o jakiej艣 reakcji, interwencji.
To by艂o 340 stron ci臋偶kiej przeprawy. "Rowerowe kroniki wolno艣ci" przypominaj膮 podjazd pod wyj膮tkowo strom膮 g贸r臋 na zdezelowanym sk艂adaku, w kt贸rym wszystko trzeszczy i si臋 ociera, a z d臋tek uchodzi powietrze. W mojej ocenie, Andrzej Kujawa nie podo艂a艂 wyzwaniu jakim by艂o stworzenie chocia偶 w minimalnym stopniu ksi膮偶ki ciekawej (gdyby by艂o inaczej, pewnie nie wyda艂by jej w Novae Res). Jego rowerowe wyprawy po puszczy, wok贸艂 jezior czy dzikich i miejskich terenach, nikn膮 i trac膮 na znaczeniu w starciu z topornym stylem i skupianiu si臋 na rzeczach nieistotnych, a ca艂kowitym pomini臋ciu element贸w bardzo wa偶nych jak chocia偶by dok艂adniejsza historii odwiedzanych miejsc.
Je艣li - tak jak ja - liczycie na co艣 zbli偶onego do reporta偶y z rowerowych wypraw Bernarda Newmana, albo Robba Maci膮ga, to czeka Was bolesne zderzenie z rzeczywisto艣ci膮 i tw贸rczo艣ci膮 niskich lot贸w. Tw贸rczo艣ci膮, kt贸ra - wed艂ug mnie - nigdy nie powinna opu艣ci膰 szuflady; tw贸rczo艣ci膮 bez osobowo艣ci, bez chocia偶by drobnego literackiego zaci臋cia, takiego minimum, 偶ebym m贸g艂 napisa艂, 偶e ok, nie jest za ciekawie, ale widz臋 potencja艂, albo mo偶e niezbyt dobrze opowiedziane, ale chocia偶 ciekawe historie... No w艂a艣nie nic z tych rzeczy. "Rowerowe kroniki wolno艣ci" to ksi膮偶ka od pierwszej do ostatniej strony konsekwentnie s艂aba i nudna i a偶 przecieram oczy z niedowierzania, 偶e o tak pi臋knych miejscach w Polsce mo偶na pisa膰 tak ma艂o obrazowo, tak nijako, tak nieciekawie. Michu, a mo偶e jednak napiszesz co艣 dobrego o tej ksi膮偶ce? Taaa, no dobra, niech Wam b臋dzie... Ma niez艂膮 ok艂adk臋 i... I to w艂a艣ciwie tyle.
Na koniec nasz艂a mnie taka refleksja, takie skojarzenie bardziej: "Rowerowe kroniki wolno艣ci" przypominaj膮 bardziej lu藕ne notatki zapisane gdzie艣 w zeszycie, troch臋 jak pami臋tnik, ale taki bazgrany dla siebie i to przez kogo艣 kto niezbyt dobrze przelewa my艣li na papier, ni偶 literatur臋 podr贸偶nicz膮. I to chyba tyle. Je艣li dotrwali艣cie do tego momentu, to musz臋 Was przeprosi膰, 偶e zabra艂em Wam a偶 tyle czasu. Mo偶na te偶 spojrze膰 na to troch臋 inaczej i powiedzie膰, 偶e nie zmarnujecie go wi臋cej czytaj膮c omawian膮 dzi艣 ksi膮偶k臋. Tak偶e, ten, no... Nie ma za co. A Wam oraz sobie wypada tylko 偶yczy膰 lepszych lektur. 馃槈
Na koniec nasz艂a mnie taka refleksja, takie skojarzenie bardziej: "Rowerowe kroniki wolno艣ci" przypominaj膮 bardziej lu藕ne notatki zapisane gdzie艣 w zeszycie, troch臋 jak pami臋tnik, ale taki bazgrany dla siebie i to przez kogo艣 kto niezbyt dobrze przelewa my艣li na papier, ni偶 literatur臋 podr贸偶nicz膮. I to chyba tyle. Je艣li dotrwali艣cie do tego momentu, to musz臋 Was przeprosi膰, 偶e zabra艂em Wam a偶 tyle czasu. Mo偶na te偶 spojrze膰 na to troch臋 inaczej i powiedzie膰, 偶e nie zmarnujecie go wi臋cej czytaj膮c omawian膮 dzi艣 ksi膮偶k臋. Tak偶e, ten, no... Nie ma za co. A Wam oraz sobie wypada tylko 偶yczy膰 lepszych lektur. 馃槈





Komentarze
Prze艣lij komentarz